Dziwna książka- "Cyrk nocy" Erin Morgenstern

Niedziela- dzień lenia. Stoję już jakiś czas przed moją biblioteczką i zastanawiam się, co napisać na bloga. Recenzję książki, którą ostatnio przeczytałam? Nie- zaczekam aż skończę serię. Przeleciałam oczami po wszystkich moich książkach i wpadłam właśnie na nią- "Cyrk nocy". Jak w tytule widnieje- dziwna książka. Tak- dziwna, to idealne określenie. 
W ostatnim czasie był niemały problem z dostępnością tej pozycji, ale kiedyś było o niej głośno i ja czytałam ją właśnie w czasie jej "świetności". Gdy po raz pierwszy po nią sięgnęłam, odłożyłam ją po kilku stronach i pomyślałam sobie: "kompletny kmiot, a zrobił furorę". Leżała na półce przez dłuższy czas i postanowiłam dać jej drugą szansę. Po raz kolejny nie zdołałam dojść do połowy i odłożyłam ją. Leżała na półce i ładnie wyglądała- tak był z niej pożytek. Jednak wytrwała i miłosierna ja trzymałam się zasady "do trzech razy sztuka" i zrobiłam kolejne podejście i jak się okazało trafne. Znów zaczęłam czytać tą samą książkę. 
Nie wiem, jak wcześniej mogłam nie dostrzec tej magii zapisanej na kartkach papieru. Jako dziecko byłam tylko raz w cyrku. Nie lubiłam tego miejsca, nigdy nie śmieszyły ani nie bawiły mnie te sztuczki, którymi moi rówieśnicy się zachwycali. Nigdy nie brałam tego miejsca, jako źródła cudzego zarobku, miejsca pracy, które można nazwać nawet drugim domem, wokół którego kręci się całe życie. Współczesny cyrk jest tylko rozrywką dla dzieci, a cyrkowców nadal nikt nie traktuje poważnie, ale poznajmy to bliżej zagłębiając się w historię, którą stworzyła Erin Morgenstern. 
Schyłek dziewiętnastego wieku- piękna moda. Kobiety w bufiastych sukniach, mężczyźni w długich garniturach, czyli magię spotykamy już na ulicach, a przekroczenie bram cyrkowych nie jest do tego potrzebna. Początek- niespójny. Czytałam go trzy razy i dalej nie jestem w stanie zbyt dużo na jego temat powiedzieć. Przechodząc dalej możemy znaleźć się w magicznym, niebezpiecznym i mrocznym świecie. Celia, Szkrab, Marco- bohaterowie, którzy mocno utkwili w mojej pamięci. Świat, który pokochałam i książka, której tak naprawdę nie zrozumiałam, ale chciałam w niej zostać. Jest to dziwna książka, której nie umiem ocenić. Podobała mi się, czy też nie? Co o niej powiedzieć? Jedynie, że nigdy nie czytałam tak dziwnej książki. Wielki plus dla Pani Morgenstern- dopiski typu: "Concord, Massachusetts, październik 1902". Uwielbiam to w książkach, a zwłaszcza w takich, gdzie nie wszystko jest napisane chronologicznie i łatwo się potracić. 
Podsumowując, książka przepełniona magią. Świat, w którym każdy dzieciak i nie tylko chciałby żyć, chociaż na chwilę. Warto jednak po nią sięgnąć, bo to jedna z tych pozycji, z której garściami możemy wyciągać cytaty, którymi niejedna dziewczyna obkleiłaby swój pokój i wypisywała je do pamiętnika. 
"-Przeszłość jest łatwiejsza- ocenia Szkrab- Ona już jest.
-W gwiazdach?- pyta Bailey.
-Nie- odpowiada Szkrab- W ludziach. Przeszłość zostaje w tobie tak samo jak cukier puder na palcach. Niektórym udaje się jej pozbyć, ale ona ciągle tam jest, wydarzenia i rzeczy, które doprowadziły cię w miejsce, gdzie jesteś dzisiaj."
Ocena: 6\10
Czytaj dalej...

Debiut Karen Thompson Walker- "Wiek cudów"

Czy potraficie sobie wyobrazić, że doba trwa dłużej niż 24 godziny? Gdy o poranku nie budzą nas promienie słoneczne, tylko głęboka ciemność, a kładziemy się spać wraz ze wschodem słońca? Taki świat byłby piekłem. Życie ludzkie całkowicie się poprzewracało i każdy musiał zaburzyć swoją codzienną rutynę na rzecz zmian, które nastąpiły. 
Nikt z nas najprawdopodobniej nie szanuje tego, że słońce świeci i powolnie, w swoim rytmie zapada noc. Nic dziwnego- przecież jest to całkowicie normalne, bo dzieje się to od zarania dziejów. Sama nawet nigdy nie wpadłam a pomysł, żeby myśleć o braku światła. Po "Wiek cudów" sięgnęłam jako po całkiem przyjemną i prostą książkę młodzieżową. Tak też było, bo tematyka, w której świat zmierza ku końcu jest czymś popularnym i niezwykle często spotykanym w młodzieżówkach. W realiach wykreowanych przez Karen Thompson Walker oprócz opisu przemian w środowisku, obserwujemy też życie dziewczyny o imieniu Julia. Jej perypetie są takie, jak każdej nastolatki: problemy z przyjaciółmi, kłótnie z rodzicami, zazdrość, strach, pierwsza miłość. Jednak jej życie nie rozgrywa się w normalnym świecie, ale w tym, którym kieruje ruch obrotowy Ziemi. Powieść rozpoczyna się typowym spotkaniem dwóch nastolatek, w czasie którego następuje ogłoszenie tej wiadomości- nastąpiła zmiana. Początkowo nikt jej nie zauważał.

Może jedynie ludzie pracujący na nocną zmianę. Życie do tego czasu tuczyło się w spokojnym rytmie.Beztroskie życie nastoletniej Juli zostało wplątane w chorą historię świata, w którym dni i noce cały czas się wydłużały. Ludzie zaczęli wariować, następowały tragedie. Był to kres normalnego życia na Ziemi, Ludzie bali się o siebie, o swoich przyjaciół i rodzinę. Był to czas, w którym nie chciałabym żyć. 
Jak wcześniej wspomniałam, jest to lekka i mało wymagająca książka, która jest do pochłonięcia nawet w jeden wieczór. Jak w większości pozycji w tym stylu, występuje tu niewielka, ale idealizacja głównej bohaterki. Historia jest dosyć oczywista. Możemy się domyślić, co się stanie później, dlatego streszczanie fabuły w tej recenzji, nie było by świetnym pomysłem. Mimo to książka należy do dobrych, pomimo, że pomysł na nią jest dosyć "oklepany". Swobodnie można ją nazwać książką na leniwe, letnie i gorące dni, kiedy to potrzebujemy czegoś lekkiego do czytania przy chłodnej lemoniadzie w słoneczku (słońce jest tu niemałym paradoksem). 
Ocena: 7/10  

Czytaj dalej...
Medemoiselle © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka