Debiut Karen Thompson Walker- "Wiek cudów"

Czy potraficie sobie wyobrazić, że doba trwa dłużej niż 24 godziny? Gdy o poranku nie budzą nas promienie słoneczne, tylko głęboka ciemność, a kładziemy się spać wraz ze wschodem słońca? Taki świat byłby piekłem. Życie ludzkie całkowicie się poprzewracało i każdy musiał zaburzyć swoją codzienną rutynę na rzecz zmian, które nastąpiły. 
Nikt z nas najprawdopodobniej nie szanuje tego, że słońce świeci i powolnie, w swoim rytmie zapada noc. Nic dziwnego- przecież jest to całkowicie normalne, bo dzieje się to od zarania dziejów. Sama nawet nigdy nie wpadłam a pomysł, żeby myśleć o braku światła. Po "Wiek cudów" sięgnęłam jako po całkiem przyjemną i prostą książkę młodzieżową. Tak też było, bo tematyka, w której świat zmierza ku końcu jest czymś popularnym i niezwykle często spotykanym w młodzieżówkach. W realiach wykreowanych przez Karen Thompson Walker oprócz opisu przemian w środowisku, obserwujemy też życie dziewczyny o imieniu Julia. Jej perypetie są takie, jak każdej nastolatki: problemy z przyjaciółmi, kłótnie z rodzicami, zazdrość, strach, pierwsza miłość. Jednak jej życie nie rozgrywa się w normalnym świecie, ale w tym, którym kieruje ruch obrotowy Ziemi. Powieść rozpoczyna się typowym spotkaniem dwóch nastolatek, w czasie którego następuje ogłoszenie tej wiadomości- nastąpiła zmiana. Początkowo nikt jej nie zauważał.

Może jedynie ludzie pracujący na nocną zmianę. Życie do tego czasu tuczyło się w spokojnym rytmie.Beztroskie życie nastoletniej Juli zostało wplątane w chorą historię świata, w którym dni i noce cały czas się wydłużały. Ludzie zaczęli wariować, następowały tragedie. Był to kres normalnego życia na Ziemi, Ludzie bali się o siebie, o swoich przyjaciół i rodzinę. Był to czas, w którym nie chciałabym żyć. 
Jak wcześniej wspomniałam, jest to lekka i mało wymagająca książka, która jest do pochłonięcia nawet w jeden wieczór. Jak w większości pozycji w tym stylu, występuje tu niewielka, ale idealizacja głównej bohaterki. Historia jest dosyć oczywista. Możemy się domyślić, co się stanie później, dlatego streszczanie fabuły w tej recenzji, nie było by świetnym pomysłem. Mimo to książka należy do dobrych, pomimo, że pomysł na nią jest dosyć "oklepany". Swobodnie można ją nazwać książką na leniwe, letnie i gorące dni, kiedy to potrzebujemy czegoś lekkiego do czytania przy chłodnej lemoniadzie w słoneczku (słońce jest tu niemałym paradoksem). 
Ocena: 7/10  

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Medemoiselle © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka